Mazowieckie preludium Zobacz większe

Mazowieckie preludium

Kulik Celina

Używane

Książka z 1963r.

Ilość stron: 170

Wydawnictwo: Iskry

Więcej szczegółów

15,00 zł

Opis

Okładka miękka
Stan książki zabrudzenia i otarcia oprawy
Strony pożółkłe bez zakreśleń
Uwagi trzon książki przykurzenie czasowe

Więcej informacji

"WSTĘP
Wędrując reporterskimi szlakami, nabiera się czasami nieokreślonych sympatii lub antypatii do miast, dróg, budów. Płock, wyznaję to, zyskał moją sympatię. I jak wynika z reportaży kolegów po piórze, nie tylko moją. Jest coś w atmosferze starego, nadwiślańskiego grodu, co skłania do myślenia o wędrówkach po skarpach, o odpoczynku wśród starych, zabytkowych budowli. Coś tu jest miejscami z nastroju krakowskich uliczek. Ma się ochotę tu wracać.
Ciągnie ponadto ciekawość. Jakże tu będzie, gdy zbuduje się kombinat? Czy przemysłowy pejzaż splecie się zgodnie z sylwetą miasta,  przypominającą stare  sztychy?
Skąd jednak „Mazowieckie preludium"? Czy wierzby wzdłuż szosy, prowadzącej do miasta, przypominające znany plakat szopenowski Trepkowskiego, wywołały ten preludyjny nastrój? Być może. Choć nie tylko to.
Mam wrażenie, że to, co dzieje się obecnie na ziemi płockiej, to właśnie preludium wielkich przemian: ekonomicznych, socjologicznych, kulturalnych.
Starałam się je poznać w stopniu dostępnym dziennikarzowi, który sam będąc od dziecka mieszkańcem wielkiego miasta siłą rzeczy pewnych zjawisk nie dostrzega lub nie docenia.
Niełatwo jest czasem przybyszowi przebić się przez powierzchnię faktów i wtargnąć wewnątrz. Zdaję sobie sprawę z relacji niekompletnej, co nie znaczy, że fałszywej.
Osoby, o których pisałam, są, żyją i pracują w Płocku. Zmieniłam im nazwiska, jeżeli istnieje jakaś zbieżność — to tylko przypadkowa.
Dlaczego to uczyniłam? Niezręcznie jest pisać o ludzkich sprawach, nie uzyskawszy zgody delikwenta. Wolałam zresztą postaci   z   krwi   i   kości   doprawić   odrobiną   fikcji   literackiej.

Choćby dla lepszej czytelności tekstu. A zresztą, po trosze i z obawy. Nie chciałam utracić przychylności wielu miłych ludzi w Płocku. A któż jest zadowolony ze swego odbicia w  reportażu,  nawet jeżeli  ono  wypadło  całkiem  pochlebnie?
Fakty natomiast, istotne dla okresu budowy kombinatu, są zgodne z rzeczywistością.
Tyle ze spraw warsztatowych, które autorka miała potrzebę odsłonić przed czytelnikiem.
Pisząc „Mazowieckie preludium" miałam na uwadze sprawą następującą. Płocka „petrochemia" to któraś z kolei wielka budowa. Rzecz jednak nie w kolejności, ale w jej znaczeniu. Przywykliśmy już nieco do nowych kombinatów, budowanych od zielonej trawy. Tu jednak powstaje kombinat, który będzie miał decydujący wpływ na rozwój nowej w Polsce gałęzi produkcji. I to takiej gałęzi, która ma z kolei poważne znaczenie dla rozwoju gospodarczego kraju, dla poziomu stopy życiowej mieszkańców.
Tak się często dzieje, że łatwo przyzwyczajamy się do czegoś, co już jest, co jest dobre i służy rozwojowi. Zapomina się wtedy o trudnym okresie narodzin i ząbkowania. Co najwyżej, kiedyś w godzinie zadumy, wraca się do ciężkich początków.
Chciałam właśnie uchwycić i utrwalić te trudne początki, zanotować dźwięki preludium, zanim ziemia płocka zagra symfonię wielkiego przemysłu. Czy mi się udało, to już zostawiam ocenie czytelników.
                                                                                   C. K."

30 Inne produkty w tej samej kategorii: