Wróciłeś by zginąć - Dymitr Możajeff Zobacz większe

Wróciłeś by zginąć - Dymitr Możajeff

Używany

1977r. KSIĄŻKA UŹYWANA, 149 STRON, Wydawnictwo KAW

Więcej szczegółów

Kupując teraz ten produkt otrzymasz 6 punktów lojalnościowych. Twój koszyk wyniesie 6 punktów może być zamienione na jeden bon o wartości 0,30 zł.


6,00 zł

Więcej informacji

Już starożytni mawiali ponoć, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę -- wiadomo,  "pecunia non olet".  Motyw finansowego zysku jest bardzo często wykorzystywany  przez autorów powieści kryminalnych. No, ale jeżeli osoba dziedzicząca majątek ma niezbite alibi, po prostu nie mogła zamordować, a nikt inny nie ma motywu to co? Wtedy trzeba pogrzebać głębiej i może się okazać, że motywem jest zemsta, dokonana nawet po wielu latach -- ślad prowadzi w przeszłość. A może chodzi o zbrodnię z zazdrości? Ale jeżeli milicjant śledczy nie jest przekonany o winie podejrzanego, motyw zemsty ani zazdrości  nie przekonuje go , to co wtedy? Wtedy grzebie jeszcze głębiej, myśli, główkuje, kombinuje, i co znajduje ? Otóż to, znajduje ....kasę. To znaczy , odkrywa sposób popełnienia zbrodni z najprostszych pobudek pod słońcem -- chodzi jednak o kasę. Tak w skrócie można przedstawić treść książki  Dymitra Możajeffa "Wróciłeś, by zginąć". Akcja rozgrywa się w Warszawie lat siedemdziesiątych, do kraju powraca znany naukowiec Palewski, który od 1937 roku przebywał na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Kilka miesięcy po powrocie zostaje zamordowany w swojej willi w Radości. Motyw rabunkowy z góry wykluczony -- w sejfie zostały pieniądze. Śledztwo prowadzi porucznik Różycki. Trzeba przyznać, że ma z nim spore problemy. Jedyną spadkobierczynią profesora jest córka, mieszkająca w USA, a więc ma niezbite alibi ( po prostu nie było jej w tym czasie w kraju ), jakąś drobną kwotę 15 tysięcy dolarów ma dostać w spadku młoda aktorka, kochanka profesora, ale i ona ma alibi. Po sprawdzeniu jeszcze kilku tropów i wykluczeniu ich , śledztwo utknęło w martwym punkcie. No, naprawdę, parę kartek do końca a tu nikt nie wie kto jest mordercą. Wtedy autor funduje nam  nagły zwrot akcji...

 

Z okładki:
"- Czyżbym się mylił? - porucznik w zamyśleniu patrzył na Kolczyka - Czy oprócz garażu i tej piwniczki nie ma tu już innych pomieszczeń gospodarczych?
- O ile wiem, to nie ma.
- Czy nie wydaje się wam, że jak na tak duży dom, to trochę ta piwniczka za mała?
- Duża nie jest. Ale przecież mogło się zdarzyć, że większej nie zrobili.
- To mi się nie zgadza. Musi tu być jeszcze coś, jakaś spiżarnia, druga piwnica... - porucznik uderzył się w czoło i wszedł do kuchni.
Przyświecając sobie latarką obejrzał dokładnie rozłożone na podłodze linoleum. W jednym z rogów było lekko wybrzuszone. Odgiął brzeg wykładziny i jego oczom ukazała się duża klapa prowadząca do pomieszczenia pod podłogą. Podważył ją palcem i odchylił ku górze. Wysunęła mu się jednak z rąk i z hukiem upadła na podłogę. Stanął nasłuchując. Po chwili na schodach rozległy się kroki."

30 Inne produkty w tej samej kategorii: